Kreatorka smaku i stylu, wywiad z Magdą Gessler

Kreatorka smaku i stylu, gwiazda TVN,
właścicielka kilkunastu restauracji, od
niedawna także tej jednej, szczególnej
w tej części Polski – Santo Porto
w Gdyni. Skąd wziął się pomysł na
restaurację właśnie na pomorzu?


Podróżując po Polsce z Kuchennymi
rewolucjami zobaczyłam idealny lokal,
który od razu skradł moje serce. W sekundę,
oczami wyobraźni zobaczyłam kolory,
stoły pełne ludzi. Usłyszałam dźwięk
muzyki, gwar…. a co najważniejsze poczułam
zapach jedzenia… tego który pamiętałam
z podróży do Portugalii. To zapach
świeżej ryby, takiej jakiej do tej pory
brakowało w Trójmieście. Zrodził mi się
w głowie pomysł, którym mogę się teraz
dzielić z gośćmi Santo Porto.


Restauracja rybna nad morzem…
W teorii to przecież oczywiste.


Niestety tylko w teorii… Wiele restauracji
klasujących się jako „rybne” nie posiada
świeżych ryb, a jedynie mrożone
filety. Trudno jest dostać dobrego dorsza,
flądrę czy turbota. Spotykam się z tym na
co dzień, kiedy odwiedzam nadmorskie
restauracje podczas Kuchennych rewolucji…
Dlatego w Santo Porto, świeże ryby
wyłożone są na lodzie, jak na targu. Goście
którzy nas odwiedzają mogą im się
przyjrzeć, poczuć zapach, wybrać sobie
to co chcą zjeść. Ryba jest ważona i przygotowywana
praktycznie na oczach gości.
To świetnie się sprawdza! Klienci od
początku sami kreują danie które zostanie
im podane.


Czy w menu znajdzie się również
coś dla miłośników mięsa?

Oczywiście! W menu można znaleźć
przepyszny, cudownie doprawiony stek
z antrykotu z sosem Jack Daniel’s, poliki
jelenia w sosie własnym z najlepszymi na
świecie świeżymi borowikami z pomorskich
lasów czy burgera wołowego. Należy
jednak pamiętać, że to ryby królują
w tym miejscu! Dlatego koniecznie polecam
aby się przełamać i spróbować czegoś
nowego. Kucharze i kelnerzy w Santo
Porto to ludzie z ogromną pasją do tego
co robią. Na temat ryby potrafią opowiadać
godzinami (śmiech). Trudno było wy szukać
takich ludzi, dlatego jestem bardzo
dumna, że są częścią rodziny jaką jest
Santo Porto.


Czym jeszcze poza wspaniałą kuchnią
wyróżnia się restauracja Santo Porto?


Santo Porto to mała osada rybacka,
gdzie o świecie wypływa się na środek
morza aby złowić najlepsze, najzdrowsze
ryby. To dom ludzi uśmiechniętych, życzliwych.
Z pogodą ducha patrzących na
siebie nawzajem. To zapach świeżych ziół,
gorące słońce Portugalii i niepowtarzalny
klimat małych nadmorskich wiosek. Tak
to widzę i czuję. Nasi goście wychodzą
z Santo Porto, nie tylko dobrze najedzeni
ale wypoczęci, naładowani dobrą energią.
Tak jakby dopiero wrócili z cudownej
wakacyjnej podróży. Muszę jeszcze wspomnieć
o naszym wystroju, w którym chciałam
oddać klimaty zaczerpnięte z moich
podróży… Jestem dumna ze złotej ściany,
na której wiszą okrągłe lustra niczym
okna na morskim statku, z płytek ręcznie
malowanych, sprowadzanych z Portugalii
czy z ponad stuletniego żyrandolu, który
zakupiłam w Brukseli, a który dziś zdobi
moją restaurację.


Do tej pory oglądaliśmy programy,
w których rewolucjonizuje Pani
restauracje w ramach programu
Kuchenne Rewolucje. Teraz jednak,
za sprawą programu Wielka rewolucja
Magdy Gessler na kanale Food
Network Polska oraz Player.pl możemy
podglądać otwarcie Pani restauracji.


To prawda. Bardzo chciałam podzielić
się radością z otwarcia Santo Porto
z wielbicielami kuchni, jedzenia, podróży!
Z ludźmi którzy tak jak ja są pasjonatami,
marzycielami którzy urzeczywistniają
swoje pragnienia! Przy otwieraniu
każdej restauracji – czy to mojej, czy rewolucjonizowanej
towarzyszą ogromne
emocje, tutaj jednak sięgały one zenitu!
Program pokazuje ze szczegółami chwile
tuż przed otwarciem mojego nowego
dziecka – ostatnie szlify, nerwy, ale również
radość i pasję ludzi z którymi tworzę
to miejsce.


Kilka restauracji w Warszawie,
po jednej w Łodzi, Bukowinie
Tatrzańskiej i od niedawna
w Trójmieście… Mówi Pani dość czy
planuje otwierać kolejne restauracje?


Nigdy nie mówię dość! Gastronomia
jest niesamowicie pracochłonnym, ale
też wciągającym biznesem, w którym nie
można się zatrzymywać, cały czas trzeba
trzymać rękę na pulsie. Jestem osobą,
która cały czas lubi szukać, odkrywać,
kreować… Z każdej swojej podróży czy
dalekiej czy bliskiej przyjeżdżam z głową
pełną pomysłów. Inspiracje czerpię
każdego dnia, od ludzi, z rozmów, miejsc.
Przesiąkam historiami, wydarzeniami.
Rewolucjonizowanie miejsc w Kuchennych
rewolucjach czy zakładanie swoich
restauracji to dla mnie pewnego rodzaju
katharsis. Mam nadzieję, że kulinarna intuicja
którą w sobie noszę nigdy się nie
wypali.


Jakich cech szuka Pani
w ludziach, których rekrutuje
Pani do swoich restauracji?


Przede wszystkim smak! Dalej idą
wiedza, pasja, poczucie estetyki, otwartość,
uśmiech. Lubię ludzi ambitnych, kolorowych,
kreatywnych. Nie bojących się
pójść o jeden krok dalej niż inni, bo sama
taka jestem! Branża gastronomiczna jest
jedyna w swoim rodzaju, nie wybacza
błędów. Trzeba się cały czas rozwijać, szukać
rozwiązań a przede wszystkim myśleć
o swoich gościach. Bo restauracja to dom
do którego ich zapraszasz. Marzeniem
każdego restauratora jest aby drzwi tego
domu były stale w ruchu, a stoliki wypełnione
po brzegi.


Od kilku lat, za sprawą autorskiego
„Przewodnika Poziomki”
czy podpowiada Pani „Gdzie najlepiej
zjeść i wyspać się w Polsce?”


Przewodnik przez wiele lat był moim
wielkim marzeniem… Chciałam stworzyć
mapę najlepszych restauracji i hoteli
w Polsce! Co roku, już od ponad 4 lat, wydaję
książkę, w której opisuję wszystkie
miejsca, w których byłam, które znam.
Rozmawiałam z właścicielami, smakowałam
ich kuchni, zasypiałam i wypoczywałam…
Aby znaleźć się w Przewodniku
trzeba po prostu traktować prowadzenie
swojego biznesu jak wspaniałą przygodę,
oddać mu serce. Ja to wyczuwam od
pierwszej sekundy. Prawdę, uczciwość.
Czasem opisuję miejsca schowane, na pozór
mało dostępne, nie zauważone przez
innych. Wyłapuję perełki. Takie wyjątkowe
miejsca otrzymują ode mnie medale – Poziomki!
Dla mnie to symbol natury, prawdy,
wspomnień do których chce się wracać!
Kilka miejsc które mogę pochwalić to
na pewno… Cudowna La Nonna Siciliana
w Toruniu, gdzie serwują obłędną kuchnię
prosto z Sycylii czy Gaumarjos w Piasecznie
tworzone przez rodowitych Gruzinów
Lianę i Davida z oryginalnymi smakami
bogatymi w zapach kolendry, wspaniałych
mięs i serów.


Z roku na rok nagród – w postaci
poziomek przybywa – to znaczy,
że jest coraz lepiej?


Idziemy w naprawdę dobrym kierunku
i to mnie cieszy! Mam wrażenie, że polska
kuchnia przeszła totalną zmianę! Kiedy
zaczynałam swoje Kuchenne rewolucje
9 lat temu, proszę mi uwierzyć, nikt nie był
tak świadomy kulinarnie jak restauratorzy
są dziś. Zaczynamy dbać o produkty, pytać
skąd pochodzą, jak są przygotowywane.
Cofamy się do korzeni, przeglądamy przepisy
naszych babć, matek… Gotujemy
znając produkt, szanując go.
Mam poczucie, że nasz program
mocno wpłynął na świadomość gastronomiczną
Polaków. Ostatni sezon
znowu bił rekordy oglądalności. Co tydzień
każdy odcinek oglądało ponad
2 miliony widzów! To absolutne szaleństwo!
Już jestem w drodze i nagrywam
wiosenny sezon i póki mam zamówienia
na kolejne wiem, że Polacy mnie potrzebują.
Przejechałam już całą Polskę, jak
długa i szeroka i wiem, że są jeszcze miejsca
które wołają o pomoc. Tak więc moja
misja trwa dalej.

fot. TVN/Marta Wojtal


Co więc Pani radzi?


Rozejrzyjmy się wokół siebie. Zobaczmy
czym nasza ziemia stoi, prześledźmy
historię. Częściej zaglądajmy na targi zamiast
do marketów. Spróbujmy docenić
cztery pory roku i urodzaj który nam
każda z nich daje! Sięgajmy po warzywa,
owoce. odkrywajmy, testujmy. Internet,
książki kulinarne są pełne cudownych
przepisów i inspiracji. Ale zachęcam też
do rozmów z babciami, matkami… one
są z reguły skarbnicą wiedzy! Wystarczy
odrobina zaciekawienia, a otwartość na
smaki i nasze życie stanie się bardziej kolorowe,
a my – szczęśliwsi i zdrowsi, ze
wzbogaconą dietą.


Z Magdą Gessler rozmawiał
Ireneusz Damps


Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *