Kulinarny Szlak

Restauracja i hotel Zamek Bytów

hotel, kulinarny szlak, restauracja

Zimowe popołudnie. Ruszamy w drogę.

Jedziemy do Bytowa, miasta, gdzie osobiście nie miałem jeszcze okazji być. Z rozmów wynika, że mamy przeprowadzić degustację i przy okazji nagrać jak najwięcej materiału promocyjnego – mocno fajnie. Osobliwie wolę chodzić i pstrykać zdjęcia, czy rejestrować filmy, niżeli konsumować. Wiem – brzmi to nietypowo jak na kogoś, kto prowadzi Kulinarny Szlak, ale taka jest prawda, pasja, którą zaraził mnie ojciec jest silniejsza od wszystkiego innego. Lubię to robić (mam na myśli fotografię) – w szczególności historycznym obiektom takim jak dworki, zamki czy innym budynkom, od których wręcz bije aura opowieści. Nie wiedziałem, że niebawem ujrzę coś, co odbierze mi dech w piersiach.

Zamek było widać już z daleka, a to za sprawą prac porządkowych trwających dookoła warowni. Część drzew zostało ściętych, inne zaś, zostały sprytnie okrojone ze zbyt rozłożystych gałęzi, ukazując obserwatorom niezwykle zadbaną fortyfikacje. Zamek w Bytowie to miejsce bez dwóch zdań wyjątkowe. Samo oglądanie go sprawia mi wielką frajdę, a co będzie później – strach pomyśleć. Obchodzę go ze wszystkich stron i robię zdjęcia. Jak nic pokażę ojcu – na pewno podzieli mój zachwyt

Wewnętrzny dziedziniec jest bardzo zadbany. Na znacznej przestrzeni mogą odbywać się różnej maści wydarzenia. Jest nawet scena, zabytkowa studnia i ogromne drzewo stojące nieco z boku. Bardzo przyjemna kompozycja do zdjęć. Zaczyna zmierzchać. Setki świateł, niby ogniki czy gwiazdy na niebie, rzucają przyjemnie ciepłą jasność. Wiosną czy latem, musi tu być wyjątkowo pięknie.

Restauracja w starym zamku krzyżackim

Dostrzegam wiszący baner – Restauracja i Hotel Zamek – wchodzę. Zaraz po przekroczeniu drzwi widzę nasz plakat tzn. „Plebiscyt Gastronom Wybrzeża”. Pierwsze wrażenie jest pozytywne. Duża spiralna klatka schodowa z ciekawą instalacją oświetleniową. Robię kilka zdjęć.

Restauracja wygląda oszałamiająco. Panuje tu bardzo przyjazna, miła dla serca atmosfera. Kelnerzy wyglądają bardzo schludnie i co najważniejsze, oczarowują arcymiłymi uśmiechami. Znajduję swój stolik, a raczej krzesło przy nim. Rozmowy trwają już w najlepsze. Witam się ze wszystkimi i wracam do pracy. Tak wyjątkowe miejsce zasługuje na jak najwięcej zdjęć. Przy okazji idę na górę, do hotelu, gdzie spotykam równie miłą obsługę. Rozmawiamy o obiekcie, o jego gościach i potencjale – a jest o czym pogadać. Wchodzę do pokoi, oglądam, pstrykam kolejne foty i zapamiętuję to,co rzuca mi się w oczy.

Cały obiekt, dziedziniec, restauracja i hotel, są miejscem, gdzie naprawdę warto przyjechać i zwiedzić, a nawet i zostać na kilka dni. W bardzo klimatycznych, pachnących duchem minionej epoki pokojach, odpoczniecie, a w restauracji zjecie dania, których smak podąży za Wami na koniec świata.

A skoro mowa już o smakach… czas przejść do degustacji.

Gęsina warta prawdziwej wyprawy

Specjałem szefa kuchni jest gęsina i faktycznie – robi ona piorunujące wrażenie. Jako przystawkę otrzymujemy pierogi z gęsiną oraz cukinie zapiekaną z jarzynami. Jak wiecie jestem wielkim miłośnikiem kuchni roślinnej, dlatego cukinia szybko wylądowała na moim talerzu, a zaraz potem w brzuchu. Co mogę o niej powiedzieć? Jeszcze nie jadłem tak wybornie doprawionej i smakowitej cukinii. Kolejno pora na zupy i tutaj muszę przyznać jest równie wybornie: rosół z domowej – a raczej zamkowej – roboty makaronem, barszcz czerwony, żurek z prawdziwkami – palce lizać. Jako główne dania wybieramy „Łosoś z dorszem w duecie z kruchymi jarzynami i sałatką z pomidorów” oraz „Udko gęsie z purre marchewkowym i sałatką z pieczonych buraczków”. Na koniec zaś jako deser, Creme Brulee z filetami z pomarańczy.

Jakbym jednym słowem opisał degustację? Było wybornie! Szef kuchni, Pan Tomasz Szydzikowski to prawdziwy artysta w swoim rzemiośle. Każde jedno danie wychodzące z jego kuchni to jak przygoda, której posmak idzie z nami dokądkolwiek tylko się udamy.

Od kilku lat prowadzę fanowski projekt Storycraft, gdzie publikuję własne literackie interpretacje obrazów i innych dzieł. Pomijając jednak prywatę, a skupiając się na doświadczeniu, wywodzę się z branży reklamowej. Pracowałem głównie jako grafik dtp oraz wdrażałem mniejsze jak i większe projekty marketingowe. Dzisiaj współpracuję z Gastronomem Wybrzeża, dostarczając rozwiązania z zakresu e-marketingu i web-developingu dla jego klientów. Przy okazji tej relacji założyłem Kulinarny Szlak, aby docierać z naszą ofertą do jak największego grona osób.